Archiwum 20 września 2003


wrz 20 2003 Kawa na dobranoc...
Komentarze: 2

Juz zmierzch zatoczyl granice dla wieczoru i nocy, obiecanej ukradkiem. Glucho i ciemno. I ten ksiezyc... stary niewyrozumialec. Gapi sie oblesnie w moje nagie okna i... sapie. Gdyby jeczal, albo wyl... A on sapie. Doprowadza mnie tym do szalu!!! Znow cala ulica zdazyla zasnac przede mna. Dziwaczeje... Moj swiat bez NIEGO zwariowal... musze go szybko zamienic w slowa. A noc dzis jakas inna, ciepla, daleka, nieprzejrzysta..., moja. Czasem sie zastanawiam dokad ona odchodzi, jak juz zapowie swit...? Noc to z pewnoscia piekna kobieta w kaszmirowej sukni, o turkusowych oczach i karminowych ustach... Ona pewnie nie jest samotna... Ma przeciez miliardy gwiazd, a dzien... to niewatpliwie cudny mezczyzna... Przystojny, szarmancki, uwodzicielski... i zawsze poza zasiegiem nocy... Zatem moze i ona cierpi z milosci... Hmmm... Moze. Odkad odszedl... staje sie dziwakiem. Kloszardem bez uczuc. Moje mysli nie maja dokad wracac. Pije galony kaw i nic, tylko gram na fortepianie... Gram, gram i gram... jak opetana. Tak jakbym chciala zamienic sie w melodie bez nut. Przestac istniec. Tak po prostu. Dogasam. W moich oczach jest przepasc niezmierzona. A wszystko przez jednego czlowieka. Gdybym mogla wyskoczyc z NIEGO jak z brudnej koszuli, rzucic na pozarcie kartce, uderzyc slowem... Gdybym mogla. Przemalowalam cale mieszkanie na zolto, w kolorze slonca, ktore nigdy nie zajdzie... Kupilam tuzin swieczek, stoja przy lustrze w lazience. Zapalam je wieczorami, one plona a ja leze w wannie, niechciana. No coz... Jedynym mezczyzna, ktory dazy mnie uczuciem jest moj dog, Napoleon... Ta psina kocha mnie bezwarunkowo. Nie wiem tylko, za co... Wczoraj w nocy obudzilam sie i niemal ze zwierzecym pozadaniem pragnelam... papierosa. I chyba nie byloby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, ze ja nie pale... Wariuje...? Juz tylko wiatr wiernie wlosow dotyka, on nigdy mnie nie zostawi...Chcialabym zasnac chocby na wiecznosc, a potem sie obudzic tak zwyczjnie, jakiegos pogodnego przedpoludnia i zobaczyc obok siebie mezczyzne swojego zycia. Zrobilabym kawe i jajecznice z cebulka, a po sniadaniu usiadlabym mu na kolana, a on powiedzialby... "dobrze, ze jestes..." Dobrze, ze jestem... Hmmm...

Ostatnio slucham tylko Mozarta. Znam juz na pamiec kazda z nut. Ostatnio spostrzeglam, ze listonoszka puka do drzwi identycznie jak ON, zainstaluje dzwonek..., bedzie mniej bolec.

 ZAWYJ KSIEZYCU PRZED SWITEM... ZAWYJ !!!  Zamkne okno, zapaze ruminku, samotnosc w poplochu rozgonie, zamkne okno... Ide spac... ALE JA JESZCZE KIEDYS ZATANCZE!!!! MOZE NIE DZIS, ALE KIEDYS NA PEWNO...!!!!!!!

cala_z_szeptow : :